Vinaora Nivo Slider 3.xVinaora Nivo Slider 3.xVinaora Nivo Slider 3.x

 

Stałe wydarzenia

NIEDZIELA:
Nabożeństwo
godz. 11.00

W KAŻDY PIĄTEK o godz. 18.00 odbywają się spotkania modlitewno - muzyczne. Serdecznie wszystkich zapraszamy.

 Spotkania dla kobiet - Zawieszone do odwołania

 

ZAJĘCIA KREATYWNE - zawieszone do odwołania

 

Słowo Boże

Nie bójcie się, wytrwajcie, a zobaczycie pomoc Pana, której udzieli wam dzisiaj.

2 Moj. 14,13

Módlmy się

  • o rozwój naszej społeczności
  • o dobre realcje w małżeństwach
  • o nasze dzieci i młodzież
  • o uzdrowienie chorych i cierpiących
  • o błogosławieństwo dla naszego miasta

Kawiarenka

Po każdym nabożeństwie zapraszamy do rozmowy przy kawie, herbacie i ciastku.

Kościół Zielonoświątkowy Tychy

 

Dziś mamy kochani dzień szczególny. Dlaczego? Bo jest on kolejnym dniem Bożej łaski. Wielu z nas może tego tak nie odbiera, bo przyzwyczailiśmy się, że każdego poranka wstaje słońce, budzimy się, krzątamy wokół własnych zajęć i wszystko wydaje się nam takie normalne. Ale chcę wam powiedzieć, że autorem tej normalności jest Bóg. Na początku bowiem ziemia była pustkowiem i chaosem i to Bóg stworzył światłość i widząc, że była dobra, jak czytamy w 1 Mojżeszowej 1,5 – oddzielił światłość od ciemności, nazywając światłość dniem, a ciemność nocą. I tak jest do dziś. Nikt tego nie zmienił.


Kiedy byłem jeszcze małym chłopcem i wydawało mi się, że potrafię już logicznie rozumować, często zastanawiałem się nad sensem istnienia, życia na tej ziemi, umierania, tego, co jest po drugiej stronie. Na szczęście nie musiałem zastanawiać się zbyt długo, bowiem miałem ten przywilej, że moi rodzice od najmłodszych lat kierowali moją uwagę na Słowo Boże i zachęcali do tego, bym zainteresował się tym, co w Biblii jest napisane.
I tak mógłbym opowiadać o tym, jak to czytałem tę Księgę pełną wskazówek do bogobojnego życia, a jednocześnie postępowałem zgodnie z tym, co według mojej własnej oceny było słuszne. Chciałbym jednocześnie zaznaczyć, że nigdy nie byłem człowiekiem uzależnionym, czy to od nikotyny, czy od alkoholu, nikogo nie skrzywdziłem, ot można powiedzieć byłem zwyczajnym człowiekiem. Ale postępując w ten sposób czułem pewien dyskomfort, którego objawami był początkowo niepokój, a potem strach. Otóż mając świadomość prawd zawartych w Biblii zacząłem się bać o to, co się ze mną stanie, co stanie się z moim dalszym życiem i co będzie ze mną, gdyby moje życie miało się zakończyć. Ten strach stawał się nie do wytrzymania i w pewnym momencie zdecydowałem, że muszę coś z tym zrobić. Zacząłem szukać okazji, by zbliżyć się do Boga i taka sposobność się nadarzyła. Było to na pewnym obozie młodzieżowym, gdzie zachęcony postawą innych moich rówieśników postanowiłem otworzyć całe swoje serce dla Boga i poprosić Go o to, by uporządkował moje życie. Uwierzyłem i wyznałem, że Jezus Chrystus jest moim osobistym Zbawicielem, że to, co miało miejsce tam na krzyżu, na Golgocie wykonało się dla mnie. Że to nie żydzi go ukrzyżowali, ale sprawił to mój grzech. To tam właśnie, konając w mękach Pan Jezus zapłacił cenę najwyższą za moje życie, przywracając mnie na powrót do społeczności z Bogiem Ojcem. Od tej chwili wszystko się zmieniło. Mój duch został ożywiony i to on, dzięki pragnieniu Boga daje mi ciągłą inspirację do kontaktowania się z Nim poprzez modlitwę. I wierzę, że o to właśnie w chrześcijaństwie chodzi. Dla mnie stało się ono stylem i sensem życia. Prawdziwe chrześcijaństwo to nie religia. Może wydaje ci się, że urodziłeś się pod tą szerokością geograficzną i automatycznie jesteś chrześcijaninem, a gdybyś urodził się na Bliskim Wschodzie, lub w Azji byłbyś muzułmaninem, albo buddystą. Być może, ale Bóg nie ukochał tylko mieszkańców Izraela, Europy, czy Ameryki, On ukochał cały świat, tak bardzo, że dał swojego jednorodzonego Syna aby każdy, kto w Niego wierzy nie musiał zginąć, ale miał żywot wieczny. To nie są moje słowa. Tak brzmi tak zwany złoty werset Biblii, zapisany w Ewangelii Jana 3,16.
Autentyczne przeżywanie chrześcijaństwa polega na osobistej relacji z Bogiem przez Jezusa. Nie wystarczy być tolerancyjnym. To za mało.
W otoczeniu Jezusa przebywało mnóstwo ludzi tolerancyjnych. Znalazło się oczywiście zawsze paru buntowników i krzykaczy, którzy podburzali tłumy, ale większość była tolerancyjna. „Niech sobie mówi, posłuchamy. Jednym uchem wejdzie, drugim wyjdzie. Co nam szkodzi, może przynajmniej ciekawie spędzimy czas, może nas nakarmi, a może zobaczymy jakiś cud?” Ale ci, którzy naprawdę Go potrzebowali nie zadowalali się tylko tolerancyjną postawą. Oni nawiązywani osobistą relację. Zadawali pytania, wchodzili na drzewa, żeby Go zobaczyć, próbowali się Go dotknąć, z daleka wołali: „Zmiłuj się nade mną”, po to tylko, by zwrócić na siebie uwagę. A kiedy już im się to udało, Jezus nigdy nie zostawiał ich z ich problemami, ale wnosił w życie cudowne rozwiązanie. Tak, ludzie tolerancyjni może i widzieli cuda, ale ci, którzy byli osobiście zaangażowani mogli je przeżywać w swoim życiu. Co jest lepsze, oglądać
i podziwiać cuda, czy ich doświadczać? Odpowiedzmy sobie sami.
Bóg jest dla mnie światłością, dzięki której mogę stawiać każdy kolejny krok. Nie wiem co stanie się jutro, za miesiąc za rok, ale wystarczy mi wiara w to, że Jego światło oświetla moją drogę. I przekonałem się o tym niejeden raz, że w trudnych chwilach życia Boże światło świeci, ogrzewa i odpędza mrok
w sposób szczególny. Dzięki Bogu za to, że On nigdy nie zostawia człowieka, który Mu zaufał i będzie go prowadził swoim światłem aż do zwycięskiego końca!